Tajna klauzula w kontrakcie Ángela Rodado, która zmienia wszystko!
Kibice Wisły Kraków, przygotujcie się. Plotki, które słyszeliście, to dopiero połowa historii.
Jest marzec 2026 roku i podczas gdy Biała Gwiazda walczy o powrót do Ekstraklasy, za kulisami po cichu rozpętała się burza wokół największej gwiazdy klubu. Tak, mówimy o jedynym i niepowtarzalnym Ángelu Rodado – hiszpańskiej maszynie do strzelania goli, która dosłownie rozwala I ligę.
Wiecie już, że podpisał ogromne przedłużenie kontraktu do 2030 roku. Ale to, czego klub nie krzyczał na cały regulator, może być najważniejszym szczegółem jego przyszłości w Reymoncie.
„Zasada 50%”, która może wymusić sprzedaż
Oto bomba. Według źródeł bliskich negocjacjom z zeszłego lata, nowa umowa Rodado zawiera fascynującą (i nieco przerażającą) klauzulę premiującą wyniki. Jeśli hiszpański napastnik nie zagra w 50% dostępnych minut w tym sezonie, jego struktura wynagrodzeń podobno powróci do poprzedniej, znacznie niższej stawki.
Dlaczego ma to znaczenie dla clickbaitu i ruchu? Ponieważ daje klubowi ogromną zachętę finansową do sprzedaży go, jeśli latem pojawi się duża oferta.
Pomyślcie o tym. Wisła odrzuciła już oferty od Trabzonsporu, Talleresu i Ludogoretsu w przedziale 1,3–1,5 mln euro. Prezes Jarosław Królewski grał ostro, żądając nawet 2,5 mln euro. Jednak Rodado kończy w tym miesiącu 29 lat i klub wie, że to najlepszy moment na sprzedaż – zwłaszcza jeśli ryzykują, że nie osiągnie progu 50% minut z powodu formy lub kontuzji.
Czy Rodado zaczyna się niecierpliwić?
Wiemy, że Rodado słynnie powiedział, że „nie odejdzie tylko po to, żeby zarabiać 10 czy 20 procent więcej”. Szlachetne, prawda? Oto jednak spekulacje, które Was zaskoczą.
Źródła sugerują, że choć piłkarz jest szczęśliwy w Krakowie, dręczy go głód gry na najwyższym poziomie. Niepowodzenie Wisły w awansie w zeszłym sezonie było dla niego ogromnym ciosem. Jeśli – i to jest sedno sprawy – Wisła nie zapewni sobie automatycznego awansu do końca obecnego sezonu, w hiszpańskich kręgach piłkarskich krążą pogłoski, że Rodado osobiście zwróci się o transfer.
Był łączony z tureckim gigantem Trabzonsporem, a nawet otrzymał pokaźną ofertę pensji od Amed SK (700 tys. euro rocznie, z możliwością wzrostu do miliona euro po awansie). Odrzucił ją, aby pozostać lojalnym wobec Wisły, ale lojalność ma swoją cenę. Jeśli klub z najwyższej ligi zapuka do jego drzwi z pensją, która przebije jego obecne zarobki – i będzie zgodna z wyceną Królewskiego – drzwi do wyjścia są szeroko otwarte.
Podsumowanie
Czy Ángel Rodado opuści Wisłę Kraków?
W marcu 2026 roku nadal jest w klubie i strzela gole dla przyjemności. Sytuacja jest jednak tykającą bombą. Z uwagi na klauzule dotyczące wyników w jego kontrakcie i wygaśnięcie obietnicy „braku akceptacji ofert” z zeszłego lata, tegoroczne okno transferowe będzie istnym chaosem.
Jedno jest pewne: cena wywoławcza klubu nie spadła. Nadal wynosi 1,5–2,2 mln euro. Czy jakiś bogaty klub w końcu ją zapłaci? A może Rodado zostanie, by poprowadzić Wisłę z powrotem do ziemi obiecanej?
Kliknij „Lubię to” i zasubskrybuj, aby otrzymywać więcej wiadomości transferowych! Dajcie znać w komentarzach: Czy Waszym zdaniem Wisła powinna sprzedać Rodado za 2 miliony euro, czy jest on bezcenny?
—
Źródła: TransferFeed, Meczyki.pl, Transfermarkt

Leave a Reply