October 20, 2026
images - 2026-09-16T145457.891

Zbigniew Jakubas zaskakuje: nie uwierzycie, jaką pojemność proponuje dla Areny Lublin!

Zapomnijcie o 20 tysiącach. Miliarder i właściciel Motoru Lublin mierzy znacznie, znacznie wyżej.

Gdy wydawało się, że saga wokół przyszłości Areny Lublin nie może być już bardziej emocjonująca, Zbigniew Jakubas rzucił wyzwanie, które wstrząsnęło polskim futbolem.

Przez miesiące narracja była jasna: mieszcząca 15 200 widzów Arena Lublin jest po prostu za mała dla klubu o ambicjach Motoru Lublin. Właściciel-miliarder otwarcie mówił o chęci rozbudowy obiektu, początkowo celując w 20 tysięcy miejsc. Jednak w zaskakującym zwrocie akcji, dowodzącym, że jego ambicje nie znają granic, Jakubas zaproponował teraz pojemność, która przyćmiłaby nawet jego pierwotne plany.

Według najnowszych wieści z klubowych kuluarów, Jakubas nie myśli już tylko o dodaniu kilku tysięcy krzesełek. Podobno planuje gruntowną przebudowę, dzięki której pojemność stadionu gwałtownie wzrośnie, przekraczając barierę 25 tysięcy miejsc.

To nie jest zwykła rozbudowa; to jasna deklaracja intencji. To sygnał, że Lublinowi nie wystarcza już sama obecność w Ekstraklasie – klub zamierza w niej dominować.

Człowiek stojący za tą wizją

Aby zrozumieć wagę tej propozycji, trzeba poznać Zbigniewa Jakubasa. To człowiek, który nie myśli w małej skali. Od momentu przejęcia Motoru Lublin w 2020 roku zainwestował dziesiątki milionów z własnego majątku, przekształcając klub z trzecioligowego kopciuszka w poważną siłę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym.

Jego filozofia jest prosta: fundamenty są najważniejsze. Podczas gdy inne kluby trwonią budżety na głośne transfery, Jakubas buduje trwałe dziedzictwo. Zainwestował już ponad 30 milionów złotych w nowoczesny kompleks treningowy, zmieniając podmokły teren w prawdziwą twierdzę i fundament przyszłości klubu. Nie chciał tylko drużyny – chciał stworzyć instytucję.

Zapytany o swoje wydatki, odpowiada w charakterystycznym, pewnym siebie stylu: „Nigdy nie żałuję pieniędzy wydanych na inwestycje, bo to oznacza rozwój”. To samo podejście jest teraz stosowane w odniesieniu do Areny. Jakubas od dawna przekonuje, że obecny obiekt hamuje rozwój klubu. „Jest głód futbolu na wysokim poziomie” – powiedział niedawno. „Arena Motoru Lublin jest za mała. Lublin potrzebuje stadionu dla 20 tysięcy kibiców”.

Jednak 20 tysięcy to był dopiero punkt wyjścia.

Szczegóły „bomby”

Nowa propozycja, analizowana obecnie przez architektów – podobno tych samych, którzy odpowiadają za warszawski Stadion Narodowy – jest wręcz rewolucyjna.

Plan zakłada gruntowną przebudowę konstrukcji. Główny nacisk położono by na całkowitą zmianę układu stadionu, aby maksymalnie wykorzystać każdy centymetr dostępnej przestrzeni. Według osób znających kulisy sprawy, projekt nie ogranicza się do dodania kolejnych rzędów krzesełek; chodzi o stworzenie „kotła” pełnego hałasu, który stałby się jednym z najbardziej onieśmielających rywali obiektów w kraju.

Koszty? O ile pierwotnie skromną rozbudowę szacowano na 15–20 milionów złotych, o tyle te nowe, potężne plany wymagałyby prawdopodobnie znacznie większych nakładów. Jednak dla człowieka o majątku liczonym w miliardach, jakim dysponuje Jakubas, sfinansowanie takiego przedsięwzięcia byłoby drobnostką.

Sygnał dla miasta

Ta propozycja to coś więcej niż tylko beton i stal. To polityczna demonstracja siły.

W ostatnich miesiącach Jakubas nie ukrywał frustracji wobec władz Lublina, zarzucając im brak wsparcia w porównaniu z innymi samorządami. Wskazywał, że podczas gdy inne miasta pompują w swoje kluby dziesiątki milionów, Lublin oferuje kwoty wręcz symboliczne.

„W Lublinie panuje bieda i są tylko oczekiwania” – zauważył w szczerym wywiadzie.

Proponując stadion tej skali, Jakubas rzuca wyzwanie. W praktyce mówi: jestem gotów zbudować dla tego klubu świątynię futbolu. Pytanie brzmi: czy miasto jest gotowe wyjść mi naprzeciw?

Ta propozycja sprawia, że ​​piłka jest teraz po stronie miasta. Obecny stadion, którego budowa kosztowała 155 milionów złotych i który oddano do użytku w 2014 roku, jest własnością miasta i jest zarządzany przez MOSiR. Aby wizja Jakubasa mogła się ziścić, miasto musi zgodzić się na partnerstwo w tym projekcie.

Co przed nami?

Choć Jakubas oczekuje analiz technicznych w ciągu najbliższych tygodni, droga do powstania stadionu mieszczącego ponad 25 tysięcy widzów jest długa. Obiekt, z którego klub korzysta obecnie, dopiero co zmagał się z kryzysem nawierzchni – sytuacją, która niemal doprowadziła do walkowera w meczu Motoru z Lechem Poznań. Modernizacja infrastruktury na taką skalę wymaga czasu, planowania i woli politycznej.

Jeśli jednak ktoś jest w stanie tego dokonać, to właśnie Jakubas. Udowodnił już, że potrafi zmienić „bagna” w znakomite boiska treningowe. Udowodnił też, że potrafi dotrzymać obietnic dotyczących sukcesów sportowych.

Teraz obiecuje stadion, który znalazłby się w gronie największych obiektów w Polsce – będący prawdziwym świadectwem tego, że Lublin budzi się i wyrasta na sportowego giganta.

Jedno jest pewne: dni obecnego stadionu o pojemności 15 200 miejsc są policzone. Zbigniew Jakubas rzucił wyzwanie. Teraz ruch należy do…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *