October 2, 2026

Odważny nowy rozdział Motoru Lublin: Zbigniew Jakubas mianuje Håvarda Sakariassena dyrektorem sportowym

Lublin, Polska — W geście świadczącym zarówno o pilnej potrzebie zmian, jak i o wielkich ambicjach, właściciel i prezes Motoru Lublin, Zbigniew Jakubas, oficjalnie ogłosił nominację Håvarda Sakariassena na stanowisko dyrektora sportowego klubu. Decyzja ta zapadła zaledwie kilka dni po zwolnieniu Veljko Nikitovicia, którego kadencja trwała tylko cztery i pół miesiąca.

Dla klubu, który po fatalnym początku sezonu 2026/27 znalazł się w strefie spadkowej Ekstraklasy, nie jest to jedynie zwykła roszada kadrowa. To wyraźny sygnał określający nowe cele i kierunek działań.

Era Nikitovicia: krótki i burzliwy rozdział

Gdy w maju 2026 roku Motor Lublin zatrudniał Veljko Nikitovicia, oczekiwania były ogromne. Jakubas osobiście zabiegał o tego serbskiego działacza, widząc w nim architekta, który zdoła ustabilizować i rozwinąć pion sportowy klubu. Nikitović przybył do Lublina z solidnym CV, mając na koncie sukcesy w budowaniu pozycji Górnika Łęczna i Arki Gdynia.

Współpraca ta jednak nigdy nie nabrała właściwego rytmu.

Pod koniec września, gdy Motor miał na koncie zaledwie jedno zwycięstwo w dziewięciu meczach ligowych i tkwił w strefie spadkowej, cierpliwość Jakubasa się wyczerpała. Oficjalny komunikat był wyjątkowo lakoniczny: „Z dniem 30 września 2026 roku Veljko Nikitović przestał pełnić funkcję dyrektora sportowego Motoru Lublin. Władze klubu zdecydowały o zakończeniu współpracy z dotychczasowym dyrektorem sportowym”.

Statystyki malują ponury obraz sytuacji. W trakcie krótkiej kadencji Nikitovicia gruntownie przebudowano trzon drużyny, a na ławce trenerskiej Mariusza Misiurę zastąpił Mateusz Stolarski. Wyniki jednak nie szły w parze z planami – dorobek sześciu punktów w dziewięciu spotkaniach mówił sam za siebie.

Najbardziej bolesny był kontrast między czasem i zaufaniem, jakie zainwestował Jakubas – przez wiele miesięcy zabiegał on o pozyskanie Nikitovicia – a efektami tej inwestycji.

Kim jest Håvard Sakariassen? Nazwisko to może być nieznane obserwatorom Ekstraklasy, ale w skandynawskich kręgach piłkarskich cieszy się ono dużym uznaniem.

50-letni Sakariassen w czasie kariery zawodniczej występował jako napastnik, głównie w barwach FK Bodø/Glimt, dla którego rozegrał ponad 100 meczów w dwóch różnych okresach. Grał również w zespołach Moss, Bryne i Aalesund, zanim w 2011 roku zakończył karierę.

To jednak jego działalność po zawieszeniu butów na kołku czyni tę nominację tak intrygującą.

Sakariassen pełnił funkcję dyrektora sportowego w Bodø/Glimt – norweskim klubie, który stał się bohaterem jednej z najbardziej fascynujących historii w europejskim futbolu. Pod jego rządami Bodø/Glimt przeszło drogę od klubu, w którym zawodnicy sami prali swoje stroje (i to dosłownie – w czasie kryzysu finansowego w 2011 roku sam Sakariassen pełnił de facto funkcję kierownika drużyny odpowiedzialnego za sprzęt), do zespołu zdolnego rywalizować w europejskich pucharach z takimi potęgami jak Manchester United, AS Roma czy Tottenham.

Jego filozofia opiera się na koncepcji zwanej „Vardesmate” – czyli „naszym sposobie”. W Bodø/Glimt oznaczało to skauting oparty na analizie danych, ogromny nacisk na dopasowanie zawodnika do kultury klubu oraz etos wspólnoty, w którym dobro drużyny stawiane jest ponad interesem jednostki.

„Szukamy zawodników, którzy chcą coś osiągnąć dla siebie, ale nie przedkładają tego nad cele i wartości zespołu” – tłumaczył niegdyś Sakariassen. „Jeśli rywalizujemy o miejsce w ataku, chcę odnieść sukces, ale muszę też cieszyć się, gdy wyprzedzisz mnie i będziesz grał dobrze. Jeśli pracujesz tylko na własny rachunek, nie pasujesz do tego miejsca”.

Dlaczego Sakariassen pasuje do wizji Jakubasa?

Zbigniew Jakubas nigdy nie należał do ludzi cierpliwych. Od momentu przejęcia większościowych udziałów w Motorze Lublin w 2020 roku, z niepokojącą częstotliwością zmieniał dyrektorów sportowych: byli nimi Michał Żewłakow, Arkadiusz Onyszko, Michał Wlaźlik, Grzegorz Koprukowiak, Paweł Golański, a ostatnio Nikitović. Żaden z nich nie zagrzał miejsca na dłużej. Jednak zatrudnienie Sakariassena wskazuje na zmianę podejścia.

O ile wcześniejsze ruchy kadrowe miały często charakter reaktywny – polegały na łataniu luk zawodnikami dobrze znanymi na krajowym podwórku – o tyle ten krok wydaje się przemyślany i strategiczny. Sakariassen wnosi to, czego Motorowi Lublin desperacko brakuje: udokumentowane doświadczenie w budowaniu trwałych struktur przy skromnych zasobach.

Sukces Bodø/Glimt nie był efektem rozrzutności. Zbudowano go w oparciu o mądrą politykę kadrową, wyrazisty styl gry i niezachwianą dbałość o rozwój. W ciągu dwóch lat klub sprzedał zawodników za ponad 30 milionów euro, utrzymując jednocześnie wysoki poziom sportowy.

Motor Lublin – z oddanymi kibicami i wsparciem finansowym Jakubasa – stanowi dla Sakariassena zupełnie inne środowisko pracy. Jednak kluczowe zasady – kultura organizacyjna, przemyślana rekrutacja i myślenie długofalowe – są uniwersalne i można je przenieść na nowy grunt.

Wyzwanie

Sakariassen przejmuje zespół w trudnej sytuacji.

Motor Lublin znajduje się w strefie spadkowej. Drużynie, która zaledwie kilka miesięcy temu przeszła gruntowną przebudowę pod wodzą Nikitovicia, brakuje zgrania. Historia klubu pełna jest doraźnych rozwiązań, które nie przyniosły trwałych efektów.

Norweg mierzył się już jednak z trudniejszymi wyzwaniami. Był w Bodø/Glimt, gdy klubowi groziło bankructwo, zawodnicy sami prali swoje stroje treningowe, a sama przyszłość klubu stała pod znakiem zapytania. Rozumie on, że odbudowa nie polega na szybkich sukcesach, lecz na wdrażaniu procesów, które przetrwają próbę czasu.

Jego pierwsze…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *