Zaczyna się nowy rozdział: Mój pierwszy dzień w Wiśle i moja obietnica dana wiernym
KRAKÓW, Polska – Poranne powietrze w Krakowie niesie ze sobą inny ciężar. To nie tylko rześki, jesienny chłód; to zapach historii, namiętności i tęsknoty, który od dawna rozbrzmiewa na ulicach tego miasta. Dziś, gdy wkraczałem przez bramy Stadionu Henryka Reymana w moim pierwszym oficjalnym dniu jako piłkarz Wisły Kraków, poczułem, jak ten ciężar spoczywa na moich barkach. I powitałem go z radością.
Nazywają ten klub Białą Gwiazdą. Od pokoleń jest on symbolem dumy, symbolem silnej tożsamości. Ale gwiazdy, bez względu na to, jak jasne, czasami mogą migotać. Ostatnie lata były trudne. Historie dawnej chwały, tytułów mistrzowskich i legendarnych europejskich nocy zaczęły przypominać opowieści z odległej epoki. Ale to się teraz kończy.
Nie przyjechałem tu po spokojną emeryturę ani po wygodny kontrakt. Nie jestem tu jako turysta. Jestem tu, Polak, w sercu Polski, aby napisać nowy rozdział. Nie tylko dla siebie, ale dla tego historycznego klubu i dla Was, niezłomnych wiernych, którzy podtrzymujecie płomień.
Wchodząc dziś rano na świętą murawę, mój wzrok przykuł słynny transparent z napisem Jeszcze Nic Nie Jest Stracone. „Jeszcze nic nie stracone”. To coś więcej niż tylko motto, to okrzyk bojowy. To DNA Wisły. To wiara, która napędza niemożliwe. Stojąc tam samotnie, z ogromnymi, pustymi trybunami górującymi nade mną, złożyłem obietnicę – sobie, moim nowym kolegom z drużyny i każdemu, kto krwawi biało-czerwonymi barwami.
Moja misja jest jasna, a ambicja absolutna: przywrócić Wiśle Kraków dawną świetność i dostarczyć jej najważniejszą nagrodę – puchar Ligi Mistrzów UEFA.
Już słyszę sceptyków. Puchar Ligi Mistrzów dla polskiego klubu? W dzisiejszym piłkarskim krajobrazie? Ale pytam Was: czymże jest futbol bez marzeń? Czymże jest klub taki jak Wisła, jeśli nie zbudowany na przełamywaniu barier? To nie jest pusta obietnica złożona na pierwsze strony gazet. To deklaracja intencji. To cel na długiej, trudnej drodze, którą wkrótce wspólnie przemierzymy.
Ta podróż zaczyna się nie w blasku reflektorów finału rozgrywek europejskich, ale tutaj, na boisku treningowym w Krakowie. Zaczyna się od potu, dyscypliny i odbudowy zwycięskiej mentalności cegła po cegle. To walka o każdą piłkę w Ekstraklasie, zdobycie prawa do gry na europejskich boiskach, a następnie szokowanie kontynentu, mecz po meczu.
To projekt. Wymaga cierpliwości, jedności i niezachwianej wiary. Zarządowi obiecuję moje absolutne zaangażowanie. Kolegom z drużyny obiecuję przywództwo, ciężką pracę i wspólny głód sukcesu. A Wam, kibicom, obiecuję, że za każdym razem, gdy założę tę kultową koszulkę, zostawię na boisku całą swoją duszę.
Pierwszy dzień za nami. Emocje wciąż żywe, a ambicja płonie jaśniej niż kiedykolwiek. Biała Gwiazda przewodzi temu klubowi od ponad wieku. Teraz nadszedł czas, by rozbłysnął tak jasno, że cała Europa będzie musiała spojrzeć w górę i zwrócić na niego uwagę.
Historia powrotu Wisły zaczyna się dziś. Mam nadzieję, że jesteście gotowi, by napisać ją razem ze mną.
Jeszcze nic nie jest straszne.
Jarosław Królewski
,

Leave a Reply