October 20, 2026
images - 2026-09-15T155824.608

Zbigniew Jakubas rzuca bombę: czy Arena Lublin faktycznie zostanie powiększona do 30 tysięcy miejsc, czy kibice zostaną na lodzie?

Pogłoski zaczęły krążyć w kuluarach lubelskiego ratusza. Potem wyciekły liczby. Teraz każdy kibic Motoru Lublin zadaje sobie proste pytanie: czy Arenę czeka prawdziwa przebudowa zwiększająca pojemność do 30 tysięcy miejsc, czy to tylko kolejna miraż na pustyni polskiego futbolu?

Powiem wprost, drodzy czytelnicy: śledzę tę sagę od miesięcy, a to, co odkryłem, to historia pełna ambicji, frustracji i wszechobecnego milczenia.

Człowiek, legenda i wielka sensacja

Zbigniew Jakubas nie jest człowiekiem, który mówi szeptem. Miliarder i właściciel Motoru Lublin ma skłonność do odważnych deklaracji – niektórzy powiedzieliby nawet, że zbyt odważnych. Pamiętacie, jak mówił w polskiej telewizji, że mógłby „sprowadzić zawodnika za 10 milionów euro. Nawet za 50 milionów euro”, bo go na to stać? To ten sam człowiek, który kilka miesięcy później nie pozyskał za gotówkę ani jednego piłkarza, opierając się wyłącznie na wolnych agentach i wypożyczeniach.

Jednak kwestia stadionu to zupełnie inna sprawa. Tu nie chodzi o popisywanie się na rynku transferowym. Chodzi o 15 200 ludzi tłoczących się w obiekcie, który po prostu nie jest w stanie ich wszystkich pomieścić.

Oto twarde dane: w sezonie 2025/26 średnia frekwencja na meczach Motoru wyniosła 12 251 widzów. W czterech spotkaniach bieżącego sezonu średnia ta wzrosła do 13 148. Arena się zapełnia. A kiedy tak się dzieje, tysiące kibiców zostają przed bramami.

Jakubas doskonale o tym wie. Powiedział to wprost w czerwcu 2025 roku: „Jest głód futbolu na wysokim poziomie. Dziś Arena Motoru Lublin jest za mała. Lublin potrzebuje stadionu na 20 tysięcy kibiców”.

Ale tu pojawia się sensacyjna wiadomość: co z tą liczbą 30 tysięcy, o której tyle się mówi? Nikt oficjalnie jej nie potwierdza. I właśnie w tym tkwi problem. Co wiemy (a czego nie)

Prześledźmy wspólnie dokumentację i ustalenia, bo właśnie tutaj robi się ciekawie.

Jakubas zlecił analizy dotyczące rozbudowy. Wstępny kosztorys? 15–20 milionów złotych. Model finansowania? Partnerstwo publiczno-prywatne – podział kosztów między Jakubasa a miasto.

Brzmi obiecująco, prawda?

A oto haczyk: kiedy „Kurier Lubelski” zapytał o te plany MOSiR „Bystrzyca” – miejską spółkę zarządzającą Areną – reakcja była chłodna.

„To pomysł pana Zbigniewa Jakubasa, ale MOSiR nie prowadził żadnych oficjalnych rozmów między stronami”.

Bartosz Orłowski, rzecznik MOSiR-u, poszedł o krok dalej: „Klub nie zwrócił się do nas oficjalnie z taką propozycją”.

Przeczytajcie to jeszcze raz.

Właściciel klubu mówi w stacjach radiowych, że chce rozbudować stadion. Podmiot, który faktycznie zarządza obiektem, twierdzi, że oficjalnie nie słyszał o tym ani słowa.

To nie jest plan. To materiał na komunikat prasowy, który dopiero czeka na publikację.

Perspektywa kibiców: pozostawieni na lodzie

Porozmawiajmy teraz o was – kibicach. O tych, którzy zapełniają te 15 200 miejsc. O tych, dzięki którym piłkarska atmosfera w Lublinie jest jedną z najbardziej elektryzujących w Polsce.

Co z tej całej historii wynika dla was?

Dezorientacja. To właśnie.

Z jednej strony Jakubas mówi, że stadion jest za mały i że Lublin „potrzebuje” więcej miejsc. Z drugiej – zarządca stadionu właściwie wzrusza ramionami, twierdząc, że nie toczyły się żadne formalne rozmowy.

Tymczasem średnia frekwencja oscyluje wokół 12–13 tysięcy widzów. Na wielkie mecze Arena rzeczywiście się zapełnia. Ale na mniej prestiżowe spotkania? Widać puste miejsca.

Pojawia się więc niewygodne pytanie: czy 30 tysięcy miejsc to realny cel? Czy może to kolejna deklaracja Jakubasa, która wyparuje niczym poranna rosa?

Pamiętacie obietnice transferowe? Pamiętacie gadkę o „piłkarzu wartym 50 milionów euro”? Jakubas ma w zwyczaju wygłaszać ambitnie brzmiące deklaracje, by następnie działać z o wiele większą powściągliwością, gdy przychodzi do faktycznego zarządzania klubem.

Stanowisko miasta: chłodne, wyrachowane, stonowane

Oddajmy miastu sprawiedliwość. Nie jest ono czarnym charakterem tej historii – a przynajmniej nie do końca.

Sam Jakubas publicznie krytykował władze Lublina, twierdząc, że „w Lublinie panuje bieda, a oczekiwania są wygórowane”, i zarzucając miastu brak troski o rozwój Motoru. Wskazywał przy tym na inne miasta – Wrocław, Katowice czy Płock – które pompują w swoje kluby dziesiątki milionów złotych.

A jaka była odpowiedź miasta? Wskazano na łączne wsparcie dla Motoru w wysokości 9,65 mln zł w ciągu dwóch sezonów oraz dodatkowe blisko 3 mln zł na udostępnienie infrastruktury.

Mamy więc napięcie i wzajemne oskarżenia. A pośrodku tego wszystkiego pozostaje bez odpowiedzi kwestia rozbudowy stadionu…

Miasto nie powiedziało „nie” w sprawie 30 tysięcy miejsc. Nie powiedziało też „tak”. W zasadzie stwierdziło: „Porozmawiamy, gdy pojawi się oficjalna propozycja”.

Kwestia 30 tysięcy miejsc: o co tak naprawdę chodzi?

Oto moja teoria – i od razu zaznaczam, że to tylko spekulacje.

Liczba 30 tysięcy miejsc może być jedynie ambitną zagrywką wizerunkową.

Oto dlaczego: Arena znajduje się na terenie o ograniczonej przestrzeni. Rozbudowa do 30 tysięcy miejsc wymagałaby ogromnych zmian infrastrukturalnych – dotyczących parkingów, dróg dojazdowych czy przepustowości komunikacji miejskiej. Obecny obiekt, mieszczący 15 200 widzów, wybudowano w 2014 roku za 155 milionów złotych. Podwojenie tej pojemności nie jest…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *