SZOKUJĄCA WIADOMOŚĆ: Pogoń Szczecin bezterminowo zawiesza Kamila Grosickiego po burzliwym starciu z prezesem klubu Alexem Haditaghim
W decyzji, która wstrząsnęła polskim futbolem, Pogoń Szczecin bezterminowo zawiesiła klubową legendę – Kamila Grosickiego.
Źródła zbliżone do klubu potwierdziły, że decyzja ta jest wynikiem gwałtownej konfrontacji między Grosickim a prezesem klubu Alexem Haditaghim; osoby z wewnątrz klubu określają to starcie mianem jednej z najbardziej wybuchowych wymian zdań w nowożytnej historii klubu. Konflikt między nimi, tlący się od miesięcy, ostatecznie przybrał na sile – a jego konsekwencje są druzgocące dla 38-letniego skrzydłowego.
Relacja nie do naprawienia
Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już od pewnego czasu. Wszystko zaczęło się od napiętych negocjacji kontraktowych pod koniec 2025 roku – kiedy to Haditaghi publicznie ujawnił żądania płacowe Grosickiego, opiewające na 250 tys. zł miesięcznie oraz 2 mln zł premii za podpisanie umowy – co ostatecznie doprowadziło do nieodwracalnego zerwania zaufania. Wówczas Grosicki odnosił się do tych wydarzeń, zapewniając, że nie żywi już urazy. „Wszystko ze mnie zeszło” – mówił w styczniu. „Zostawiłem to za sobą w zeszłym roku”.
To pojednanie okazało się jednak jedynie kruchym rozejmem.
Pokój legł w gruzach, gdy Grosicki – niegdyś niekwestionowane serce drużyny – w bieżącym sezonie został całkowicie pominięty w planach trenera Oscara Garcii. 38-latek rozegrał zaledwie 56 minut w trzech meczach ligowych, co stanowi drastyczny spadek formy i pozycji zawodnika, który jeszcze w poprzednim sezonie miał na koncie siedem bramek i pięć asyst.
Punkt krytyczny
Według źródeł posiadających bezpośrednią wiedzę o sytuacji, na początku tego tygodnia Grosicki skonfrontował się z Haditaghim podczas zamkniętego spotkania, domagając się wyjaśnień w kwestii swojej ograniczonej roli w zespole oraz kierunku, w jakim zmierza klub. Rozmowa szybko przybrała ostry przebieg. Świadkowie wspominają o podniesionym głosie, zarzutach o niedotrzymanie obietnic oraz poziomie wrogości, który wstrząsnął obecnymi na miejscu pracownikami klubu.
Co stanowiło główne źródło frustracji Grosickiego? Wierzył, że przedłużenie kontraktu podpisane w styczniu – gwarantujące mu rolę w strukturach zarządczych klubu po zakończeniu kariery zawodniczej – stanowi wyraz szacunku dla jego dorobku i pozycji w klubie. Tymczasem został zepchnięty do roli widza, podczas gdy Pogoń świetnie radzi sobie bez niego.
Haditaghi, znany z bezkompromisowego stylu zarządzania i publicznych konfliktów z byłymi działaczami klubu, postrzegał sprawę inaczej. Według dostępnych informacji prezes uznał wybuch Grosickiego za akt niesubordynacji – podważenie jego autorytetu, które nie mogło pozostać bez reakcji.
Konsekwencje
Zawieszenie ma charakter bezterminowy, choć źródła sugerują, że w praktyce oznacza ono koniec kariery Grosickiego w barwach Pogoni. Choć jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2027 roku, to w obliczu otwarcie wrogich relacji ciche rozstanie – czy to poprzez rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, czy transfer do innego klubu – wydaje się nieuniknione.
Dla zawodnika, który w dwóch okresach gry dla Pogoni zaliczył 209 występów, zdobył 57 bramek i zanotował 59 asyst, to zakończenie jest wyjątkowo brutalne i pozbawione należytej oprawy. Mowa przecież o tym samym Grosickim, który odrzucił oferty gwarantujące wyższe zarobki, by zostać w klubie; który mówił o chęci zakończenia kariery w rodzinnym mieście i marzył o przejściu do struktur zarządczych, by współtworzyć przyszłość klubu.
To marzenie legło w gruzach.
Klub na rozdrożu
Haditaghi nigdy nie unikał konfrontacji. Od momentu przejęcia władzy w klubie wchodził na drogę sądową przeciwko byłym działaczom, publicznie spierał się z przedstawicielami polskiego futbolu i dawał jasno do zrozumienia, że jego wizja Pogoni nie przewiduje miejsca na sprzeciw. W tym kontekście zawieszenie Grosickiego to nie tyle decyzja czysto sportowa, co manifest: nikt – nawet ikona klubu – nie stoi ponad autorytetem prezesa.
Ale jakim kosztem?
Wizerunkowo sytuacja wygląda fatalnie. Pogoń świetnie radzi sobie w lidze – cztery zwycięstwa i trzy remisy w ostatnich siedmiu meczach – a taktyczna rewolucja Oscara Garcii sprawiła, że drużyna prezentuje się najlepiej od lat. Mimo to sposób, w jaki potraktowano Grosickiego, spotkał się już z ostrą krytyką. Były bramkarz reprezentacji Polski, Radosław Majdan, nie gryzł się w język: „Kamila się wymazuje. To brak szacunku dla tego zawodnika”.
Słowa Majdana znajdą oddźwięk wśród wiernych kibiców „Portowców”. Grosicki to „swój człowiek”, symbol klubowej tożsamości. Sposób, w jaki jest traktowany, grozi zrażeniem fanów, dla których od dawna był postacią nietykalną.
Co dalej?
Ani klub, ani przedstawiciele Grosickiego nie wydali oficjalnych oświadczeń. Ta cisza mówi sama za siebie.
Na razie zawieszenie pozostaje w mocy. Grosicki trenuje indywidualnie. Drużyna przygotowuje się do niedzielnego starcia z Koroną Kielce. A władze Pogoni trwają w nieustępliwej postawie, kreując wizerunek siły i kontroli, podczas gdy fundamenty pod nimi po cichu pękają.
W Szczecinie usłyszycie, że to było nieuniknione – że dwóch ludzi o silnych charakterach, z których każdy był przekonany o własnej racji, musiało wejść ze sobą w konflikt. Pytanie brzmiało tylko: kiedy?
Okazuje się, że nadszedł właśnie ten moment.
A na gruzach tej zniszczonej relacji kryje się otrzeźwiająca prawda: we współczesnym futbolu nawet legendy można poświęcić.
