October 18, 2026

„Może odejść” – Óscar García: błędy kosztują go posadę, następca już wybrany…

Narracja wokół Óscara Garcíi w Pogoni Szczecin miała dotyczyć rewolucji w defensywie. Tymczasem, po wczorajszym wymęczonym zwycięstwie 1:0 nad GKS-em Katowice, dyskusja skupiła się na kwestii znacznie bardziej niekomfortowej dla hiszpańskiego szkoleniowca: narasta przekonanie, że jego dni w klubie są policzone, a władze Pogoni przygotowują już plan sukcesji.

Na papierze czwarte z rzędu ligowe zwycięstwo i zachowanie czystego konta na wyjeździe mogłyby sugerować stabilizację. Gol Jordiego Sancheza w 51. minucie wystarczył, by przerwać trwającą blisko rok serię meczów GKS-u bez porażki na własnym stadionie. Jednak sam styl gry – zwłaszcza w pierwszej połowie – stanowił podręcznikowy przykład słabości, które według doniesień budzą poważne wątpliwości zarządu Pogoni. Nie był to pokaz taktycznego kunsztu, lecz mozolna walka z rywalem, którego – przy całym szacunku – Pogoń powinna ogrywać znacznie pewniej, jeśli rzeczywiście myśli o walce o mistrzostwo.

Sygnały ostrzegawcze pojawiały się już od tygodni. Choć statystyki defensywne wyglądają imponująco – Pogoń może pochwalić się najszczelniejszą obroną w lidze – to sposób, w jaki zespół do tego dochodzi, budzi zastrzeżenia. García przychodził do klubu z opinią trenera, który ewoluował od filozofii opartej na posiadaniu piłki (wyniesionej z Barcelony) w stronę stylu intensywnego pressingu, inspirowanego szkołą Red Bulla. Tymczasem w starciu z Katowicami pressing był nieskoordynowany, budowanie akcji – ociężałe, a zespół polegał niemal wyłącznie na indywidualnych przebłyskach, jak choćby w sytuacji z efektownym zwrotem i wykończeniem akcji przez Sancheza. Różnica między „wyszarpanym” zwycięstwem a kosztownym remisem była minimalna, a niezdolność sztabu szkoleniowego do wpływania na rytm gry z ławki rezerwowych tylko podsyciła wątpliwości krytyków.

Co być może jeszcze bardziej wymowne, sytuacja za kulisami również nie wygląda najlepiej. Wsparcie, na jakie mógł liczyć García, stopniowo słabnie. Jego zaufany asystent, Joaquin Gomez Blasco, niespodziewanie odszedł z klubu zaledwie po miesiącu pracy – rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron wywołało natychmiastowe pytania o atmosferę i relacje wewnątrz sztabu. Później Ralf Pedersen – człowiek wywodzący się jeszcze z poprzedniego rozdania – również odszedł do Odense. Sytuacja, w której główny trener traci swoich najbliższych współpracowników w trakcie realizacji projektu, rzadko świadczy o zdrowej i spójnej organizacji. Obrazuje to postać coraz bardziej odizolowaną, wdrażającą wizję, do której ani szatnia, ani zarząd nie wydają się w pełni przekonani.

W efekcie powstała sytuacja wysoce niepewna. Właściciel klubu, Alex Haditaghi, głośno chwalił cały sztab szkoleniowy, podkreślając wymownie, że „sukces nigdy nie jest dziełem jednego człowieka”. To dyplomatyczne podejście, które jednak subtelnie podważa wyłączną autorytet głównego trenera. Gdy prezes po wygranym meczu czuje potrzebę publicznego rozdzielenia zasług, odsuwając je od szkoleniowca, podtekst staje się aż nadto czytelny.

Źródła zbliżone do klubu sugerują, że doniesienia o „przygotowanym następcy” to coś więcej niż tylko spekulacje. Dział rekrutacji Pogoni miał już przeprowadzić rozeznanie wśród dostępnych trenerów, którzy prezentują bardziej pragmatyczne podejście i potrafią szybko dostosować się do realiów – szkoleniowców zdolnych do uszczelnienia defensywy bez rezygnowania z ofensywnego stylu, którego oczekują kibice, a przy tym takich, którzy nie są obciążeni bagażem odejść wewnątrz sztabu w trakcie sezonu.

Dla Garcíi płynący z wczorajszego meczu sygnał jest jasny. Może co prawda wskazywać na tabelę i serię zwycięstw, jednak sposób, w jaki odniesiono wygraną w Katowicach, jedynie utwierdził przekonanie, że Pogoń wygrywa pomimo przyjętego modelu gry, a nie dzięki niemu. Błędy w zarządzaniu meczem, niezdolność do utrzymania kontroli nad piłką w starciu z przeciwnikiem ze środka tabeli oraz rozpad sztabu szkoleniowego sprawiły, że stracił on kredyt zaufania. Najbliższe spotkania – przeciwko rywalom, którzy bezlitośnie wykorzystają okresy pasywności, jakie widzieliśmy w Katowicach – prawdopodobnie rozstrzygną, czy García dotrwa na stanowisku do końca jesieni. Coraz głośniej mówi się jednak, że jeśli wyniki choćby nieznacznie się pogorszą, decyzja już zapadła: czas odejść.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *