October 18, 2026

To prawdziwa bomba, która może wstrząsnąć całą Ekstraklasą. Podczas gdy wszystkie oczy zwrócone są na ewentualny powrót Anthony’ego Martiala do La Liga lub desperacką próbę ratowania kariery w Premier League, źródła zbliżone do klubu z ulicy Ściegiennego 8 w Kielcach ujawniły plan tak śmiały, że zakrawa na fantastykę: Korona Kielce przygotowuje sensacyjny atak, by pozyskać byłego gwiazdora Manchesteru United.

Tak, dobrze czytacie. Klub, który właśnie pobił swój rekord transferowy, teraz mierzy w zawodnika, za którego swego czasu zapłacono 60 milionów euro.

Okazja na rynku wolnych agentów

Przejdźmy do konkretów. Anthony Martial pozostaje bez klubu. Od czasu rozwiązania kontraktu z Monterrey za porozumieniem stron w czerwcu, Francuz przebiera w ofertach – od lukratywnych, lecz wątpliwych pod względem sportowym propozycji z Libii, po zaawansowane rozmowy z hiszpańską Malagą. Everton również badał grunt, ale ostatecznie wycofał się z pomysłu. 30-latek desperacko pragnie odbudować swoją karierę w Europie, stawiając projekt sportowy ponad czysty zysk – według doniesień odrzucił nawet propozycję zarobków rzędu 10 milionów euro netto rocznie od Al-Ittihad Trypolis.

I właśnie w tym momencie do gry wkracza Korona Kielce.

Dlaczego Kielce? Czynnik Maciejczyka

Sceptycy pewnie wybuchną śmiechem: „Średni klub z Ekstraklasy ściąga zawodnika klasy Ligi Mistrzów?”. Najwyraźniej jednak nie śledzą rewolucji, jaką przeprowadza właściciel klubu, Łukasz Maciejczyk. Korona przełamała swoje dotychczasowe bariery finansowe, budując rekordowy budżet sięgający blisko 50 milionów złotych i wydając 1,7 miliona euro na Patrika Hellebranda – ruch, który wywołał spore poruszenie w całej lidze. Do zespołu dołączyli również zawodnicy wysokiej klasy, tacy jak Camilo Mena czy Ondřej Lingr.

Amicje klubu wykraczają już poza zwykłe utrzymanie w lidze; chodzi o wysłanie mocnego sygnału. A czy może być lepsza deklaracja ambicji niż sprowadzenie do Polski piłkarza o takim nazwisku i dorobku jak Martial?

Argumenty, które mogą przesądzić o transferze

Przedstawiciele Martiala postawili sprawę jasno: zawodnikowi zależy na regularnej grze i platformie, dzięki której będzie mógł udowodnić niedowiarkom, że wciąż stać go na wiele. W wieku 30 lat, po trudnym okresie w Meksyku, gdzie w 20 występach zdobył zaledwie jedną bramkę, potrzebuje miejsca, w którym będzie mógł grać pierwsze skrzypce, odzyskać rytm i występować bez nieustannej presji, z jaką wiążą się występy w Premier League czy walka o utrzymanie w La Liga.

Korona oferuje dokładnie to. Wyobraźmy sobie Martiala w roli głównego napastnika na Suzuki Arenie. Nie byłby tylko kolejnym nabytkiem – stałby się niekwestionowaną gwiazdą całego projektu. Ekstraklasa to liga wymagająca pod względem fizycznym, ale jednocześnie taka, w której zawodnik o jego umiejętnościach technicznych – świetnym przyjęciu piłki, poruszaniu się po boisku i skuteczności pod bramką – mógłby błyszczeć i dominować. To idealne środowisko: mniejsza presja, a ogromny potencjał na odrodzenie kariery.

Werdykt

Czy to mało prawdopodobny scenariusz? Zdecydowanie. Malaga prowadzi obecnie zaawansowane negocjacje, a sam Martial zdaje się preferować pozostanie w Europie Zachodniej. Dopóki jednak kontrakt nie zostanie podpisany, nadzieja pozostaje. Sam fakt, że nazwisko Martiala – zawodnika tej klasy – pojawia się w kontekście Korony, najlepiej świadczy o tym, jak wielki postęp poczynił ten klub.

Jeśli Maciejczyk wraz z dyrektorem sportowym Pawłem Golańskim zdołają doprowadzić do tego transferu, byłby to nie tylko hit okienka transferowego w Polsce, ale wręcz najbardziej sensacyjny ruch w historii Ekstraklasy. „Żółto-czerwoni” nie tylko marzą – oni snują konkretne plany. Czekamy na rozwój wydarzeń.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *