SZOKUJĄCA WIADOMOŚĆ: Trener Widzewa Łódź, Mateusz Stolarski, zwolniony w trybie natychmiastowym z powodu… Zobacz więcej
Spokojnie, kibice Widzewa. Zanim ruszycie szturmem na siedzibę klubu albo zaczniecie wyładowywać frustrację w internecie, powiem wprost: Mateusz Stolarski wcale nie został zwolniony.
Wiem, wiem – nagłówek zadziałał. Na tym polega „szokująca wiadomość”, prawda? Ale w duchu rzetelnego dziennikarstwa – a nie tylko „zbierania kliknięć” – przyjrzyjmy się faktycznej sytuacji przy alei Piłsudskiego. Prawda jest bowiem znacznie ciekawsza niż zmyślone zwolnienie.
Spojrzenie na rzeczywistość
Mateusz Stolarski nadal jest pierwszym trenerem Widzewa Łódź. Objął to stanowisko w połowie września 2026 roku, zastępując Aleksandara Vukovicia, który rzeczywiście stracił pracę po fatalnym początku sezonu. Dyrektor sportowy klubu, Łukasz Masłowski, postawił sprawę jasno: Vuković odszedł, ponieważ zarząd i trener mieli „odmienne wizje futbolu”, a nie z powodu jednego słabego wyniku.
Dlaczego więc sytuacja wygląda na kryzysową? Ponieważ wyniki pod wodzą Stolarskiego są, delikatnie mówiąc, fatalne.
Statystyki nie kłamią (i wyglądają kiepsko)
Pod koniec października 2026 roku Widzew zajmuje 13. miejsce w tabeli Ekstraklasy, mając na koncie zaledwie jedno zwycięstwo w jedenastu meczach. Siedmiokrotnie zespół remisował. Drużyna nie wygrała jeszcze ani jednego spotkania u siebie. Presja jest ogromna i Stolarski doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Po bezbarwnym remisie 0:0 z Wisłą Kraków przyznał: „Jesteśmy w trudnym momencie pod względem mentalnym… Presja rośnie z meczu na mecz”.
A co z tym „z powodu…”?
Gdyby jednak doszło do zwolnienia Stolarskiego (a przy takim obrocie spraw zarząd może już ostrzyć topór), powody byłyby aż nadto oczywiste:
1. Niezdolność do „domykania” meczów: Siedem remisów to anomalia statystyczna, która krzyczy o „kruchości psychicznej” zespołu. 2. Kryzys kontuzji: Kadra staje się coraz węższa. Mario Garcia jest wykluczony z gry, co zmusza sztab do wystawiania środkowego obrońcy na pozycji lewego defensora.
3. Brak „efektu nowej miotły”: Oczekiwano, że Stolarski wprowadzi intensywny, oparty na danych styl gry – taki, jaki prezentował w Motorze Lublin. Tymczasem Widzew sprawia wrażenie zespołu w stagnacji.
Werdykt
Nie dajcie się zwieść fałszywym nagłówkom. Mateusz Stolarski nie został jeszcze zwolniony. Jeśli jednak szybko nie znajdzie sposobu, by zamienić te siedem remisów na pełną pulę punktów, kolejna „sensacyjna wiadomość”, na którą traficie, może okazać się już prawdziwa. Na ten moment jedyną rzeczą, która pozostaje „nieokreślona” w Widzewie, jest czas oczekiwania na zwycięstwo przed własną publicznością.
Bądźcie czujni i nie wierzcie we wszystko, co widzicie w internecie – poza tym tekstem, oczywiście.
