Krytyka, która wstrząsnęła klubem – 🗣️ „Przy każdej straconej bramce maczał w tym palce – pozbądźcie się go!” 🗣️ „To nie jest ten sam zawodnik, każdy to widzi” 🗣️ „W kluczowych momentach zawsze widać u niego niepokój – powinien grać w I lidze”
Trener Motoru Lublin, Mariusz Misiura, ostro zaatakował zawodnika – zarabiającego 7100 euro tygodniowo, a jego zdaniem przereklamowanego – kwestionując jego pewność siebie i domagając się od klubu natychmiastowego znalezienia dla niego zastępstwa. A wszystko to z powodu…
…z powodu statystycznych faktów, które nijak mają się do narracji płynącej ze sztabu szkoleniowego.
Powiedzmy to sobie wprost. W Lublinie padają mocne, wręcz brutalne słowa, a ich adresatem jest Karol Czubak. „Przy każdej straconej bramce maczał w tym palce”. „To nie jest ten sam zawodnik”. „Powinien grać w I lidze”. Czytając same nagłówki, można by odnieść wrażenie, że to właśnie Czubak jest źródłem wszystkich problemów Motoru Lublin.
Liczby jednak opowiadają zupełnie inną historię. Historię, która dla autora tych oskarżeń jest wyjątkowo niewygodna.
Mit „odpowiedzialności za każdą straconą bramkę”
Zacznijmy od najbardziej absurdalnego zarzutu. Karol Czubak to środkowy napastnik. Jego zadaniem jest zdobywanie bramek, a nie zapobieganie ich utracie. Mimo to, sugeruje się, że stanowi on słaby punkt w defensywie.
Statystyki z sezonu Ekstraklasy 2025/26 pokazują, że Czubak rozegrał 32 mecze, w których zdobył 18 bramek i zaliczył 3 asysty. Był najlepszym napastnikiem ligi, za co otrzymał stosowne wyróżnienie. W obecnym sezonie, mimo problemów Motoru, ma na koncie 6 goli w 10 spotkaniach – w tym dublet w meczu przeciwko Legii Warszawa.
Jeśli więc Czubak rzeczywiście „macza palce w każdej straconej bramce”, to trzeba przyznać, że jest również głównym powodem, dla którego Motor w ogóle zdobywa jakiekolwiek bramki. Sugestia, że napastnik, którego wskaźnik udziału przy bramkach w poprzednim sezonie plasował go w 98. percentylu ligi, jest przyczyną problemów w defensywie, nie ma nic wspólnego z analizą. To szukanie kozła ofiarnego.
Zasłona dymna w kwestii zarobków
Kwota 7100 euro tygodniowo jest wykorzystywana jako oręż. Ma ona przedstawić Czubaka jako przepłacony „luksusowy dodatek”. Przyjrzyjmy się jednak temu, za co Motor faktycznie płaci.
Według doniesień, pensja Czubaka oscyluje wokół 4615 euro tygodniowo, co daje około 240 000 euro rocznie. Jak na napastnika, który zdobył 18 bramek w lidze i otrzymał tytuł napastnika sezonu w Ekstraklasie, nie jest to kwota wygórowana. To dobry interes. Jeśli kwota, która wyciekła do mediów, jest wyższa, stanowi to jedynie element taktyki negocjacyjnej, a nie odzwierciedlenie rzeczywistej wartości zawodnika.
Problem „pewności siebie” działa w obie strony
Misiura twierdzi, że Czubak „wygląda na pełnego niepokoju w najważniejszych momentach”. Przyjrzyjmy się jednak chronologii wydarzeń. To ten sam trener, który jeszcze kilka tygodni temu publicznie bronił Czubaka po tym, jak ten nie otrzymał powołania do reprezentacji, sugerując, że napastnik został pominięty tylko dlatego, że nie gra w barwach „zachodniego klubu”.
Czy teraz nagle zawodnik stał się pełen obaw i powinien zostać odesłany do I ligi?
Jest tu pewna historia. Zanim Misiura trafił do Lublina, Czubak wypowiadał się na temat defensywnego stylu gry Wisły Płock – byłego klubu Misiury – stwierdzając, że jego zespół „potrafi grać w piłkę, a nie tylko posyłać długie podania”. Obaj publicznie zażegnali spór, a Czubak zapewniał, że nie było w tym nic osobistego. Napięcie jednak istniało.
Teraz, gdy wyniki zespołu są coraz słabsze, napastnik stał się łatwym celem.
Co dzieje się naprawdę?
Motor Lublin zajmuje 15. miejsce w tabeli. W 6 meczach tego sezonu drużyna straciła 10 bramek. Defensywa przecieka, a pomoc ma poważne problemy. Mimo to trener wskazuje palcem na jedynego zawodnika, który niezmiennie dostarcza konkretne liczby.
Wypowiedzi sugerujące, by „pozbyć się go”, nie są żadną oceną taktyczną. To próba odwrócenia uwagi. Gdy drużyna gra poniżej oczekiwań, najgłośniejszy głos w szatni często wskazuje na największą gwiazdę. W Motorze taką postacią jest Karol Czubak – kapitan zespołu, który w dużej mierze przyczynił się do awansu klubu i zdobył tytuł napastnika sezonu.
Jeśli Misiura naprawdę uważa, że napastnik, który w poprzednim sezonie strzelił 18 goli, jest przyczyną problemów drużyny w defensywie, to problemem wcale nie jest Karol Czubak. Problem tkwi w człowieku, który nie dostrzega tego, co ma tuż przed oczami.
Werdykt
Czubak nie rozgrywa w tym sezonie perfekcyjnych meczów – zresztą nikt w Motorze takich nie rozgrywa. Jednak twierdzenie, że „stoi za każdą straconą bramką”, jest niedorzeczne. Sugestia, że „powinien grać w I lidze”, stanowi zniewagę dla zawodnika, który udowodnił, że jego miejsce jest w Ekstraklasie.
Jeśli Motor Lublin chce przetrwać, nie powinien szukać zastępstwa dla swojego najlepszego napastnika. Zamiast tego, klub powinien przyjrzeć się, dlaczego trener postanowił spalić jedyny most, który jeszcze stoi.
