October 27, 2026
gpt-image-2_create_an_image_of_Lech_Poznan_coach_Niels_Frederiksen_wearing_the_track_suit_of-0

Poznań musi docenić ten moment w historii klubu. Oto kilka chłodnych przemyśleń po niedzielnym wieczorze w stolicy.

Lech Poznań po raz kolejny uniknął porażki w Warszawie – co więcej, znów wygrał. Od 2020 roku Legia Warszawa nie potrafi pokonać Lecha na własnym stadionie.

To już sześć meczów z rzędu: trzy zwycięstwa Lecha i trzy remisy. Ostatni raz, gdy Legia wygrała z „Kolejorzem”, w bramce stał Artur Boruc, a na ławce trenerskiej zasiadał Czesław Michniewicz – w piłkarskich realiach to już zamierzchła przeszłość. Jeśli chodzi o Nielsa Frederiksena, to w sześciu starciach z Legią przegrał tylko raz – w najmniej istotnym z nich, czyli w meczu o Superpuchar Polski przed rokiem.

Biorąc pod uwagę, że przez lata Legię przedstawiano jako klub większy, bogatszy i silniejszy, obecny stan rzeczy może zaskakiwać – jest on jednak w pełni zasłużony. To dzięki rodzinie Rutkowskich i ich konsekwentnej, długofalowej wizji – inwestycjom w akademię, europejskie puchary oraz skauting – Lech znajduje się w miejscu, w którym jest dzisiaj. Z kolei to za sprawą sposobu zarządzania Dariusza Mioduskiego Legia jest tam, gdzie jest obecnie.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *