SZOKUJĄCA WIADOMOŚĆ: Trener Motoru Lublin, Mariusz Misiura, zwolniony w trybie natychmiastowym po katastrofalnym początku sezonu
LUBLIN – Cierpliwość na Arenie Lublin ostatecznie się wyczerpała. W decyzji, która wstrząsnęła Ekstraklasą, władze Motoru Lublin postanowiły – ze skutkiem natychmiastowym – zakończyć współpracę z trenerem Mariuszem Misiurą.
Decyzja, potwierdzona przez źródła klubowe wczesnym rankiem, jest pokłosiem fatalnej serii wyników, przez którą zespół „żółto-biało-niebieskich” znalazł się w strefie spadkowej. Mimo letnich inwestycji i podpisania zaledwie kilka miesięcy temu trzyletniego kontraktu, projekt pod wodzą Misiury nie wypalił. Zarząd klubu zdecydował się na radykalny krok, zanim sytuacja w sezonie wymknęła się spod kontroli.
Punkt zwrotny: Statystyki, które nie kłamią
O tym, że do tego dojdzie, mówiło się już od tygodni. Po piątkowej, rozczarowującej porażce 1:2 w wyjazdowym meczu z Rakowem Częstochowa, Motor osiadł na 16. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Liczby są bezlitosne: zaledwie pięć punktów na dwadzieścia cztery możliwe do zdobycia w pierwszych ośmiu kolejkach, przy czym jedyne zwycięstwo odniesiono blisko miesiąc temu w starciu z GKS-em Katowice.
Dla klubu, który jeszcze dwa sezony temu zajął historyczne 7. miejsce, a latem przeszedł przebudowę z jasnym celem walki o górną połowę tabeli, obecny start jest katastrofalną porażką. Władze Motoru, z większościowym udziałowcem Zbigniewem Jakubasem na czele, słyną ze swoich ambitnych planów. Już w połowie września eksperci – w tym były bramkarz Rafał Gikiewicz – sugerowali, że posada Misiury jest poważnie zagrożona. Porażka z Rakowem ostatecznie przesądziła o jego losie.
„Rewolucja”, która pożarła samą siebie
Przyjście Misiury w czerwcu miało zapoczątkować w Lublinie nową erę i przynieść „wielkie rzeczy”. Był człowiekiem wybranym osobiście przez Jakubasa, sprowadzonym po udanym okresie pracy w Wiśle Płock i obdarzonym lukratywnym kontraktem obowiązującym do 2029 roku. Klub wspierał go na rynku transferowym i pozwolił na przebudowę sztabu szkoleniowego, umożliwiając mu wprowadzenie własnych współpracowników.
Jednak to, co działo się na boisku, nijak miało się do składanych deklaracji. Choć Motor momentami pokazywał jakość – zwłaszcza w Pucharze Polski, gdzie odniósł efektowne zwycięstwo 3:0 nad Legią Warszawa – to w lidze prezentował się fatalnie. Obrona była dziurawa (13 straconych bramek w 7 meczach ligowych), a w grze ofensywnej, mimo starań Karola Czubaka, brakowało spójności. Przejście od pragmatycznego stylu gry stosowanego przez Mateusza Stolarskiego do promowanego przez Misiurę modelu „proaktywnego” zaowocowało chaosem, który rywale bezlitośnie wykorzystywali.
Co dalej z Motorem?
Najpilniejszym zadaniem dla zarządu jest ustabilizowanie sytuacji w klubie, który zaczął niebezpiecznie „nabierać wody”. Decyzja o zwolnieniu trenera tuż przed przerwą na mecze reprezentacji nie jest przypadkowa – daje ona następcy (ktokolwiek nim zostanie) dwa tygodnie na pracę z zespołem przed kluczowym starciem z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie.
Dla Misiury to gorzkie rozstanie. Opuszcza Lublin z nadszarpniętą reputacją, mimo że jeszcze kilka tygodni temu zapewniał, iż „wierzy w drużynę” i że projekt potrzebuje czasu. W bezlitosnym świecie Ekstraklasy czas jest jednak luksusem, na który zapracować można wyłącznie wynikami. W Motorze Lublin wyników zabrakło, a „bomba”, której wybuchu wielu się spodziewało, ostatecznie eksplodowała.
Śledźcie nas, aby być na bieżąco z informacjami o poszukiwaniach nowego trenera – Motor Lublin robi wszystko, by uratować bieżący sezon.
